Triki samochodowych oszustów

Jak nieuczciwy handlarz przygotowuje samochód do sprzedaży?

W jaki sposób nieuczciwy sprzedawca przygotowuje używany samochód do sprzedaży? Szybko, tanio i efektywnie. W większości przypadków efektywność jest bardzo krótkotrwała. Już po krótkim czasie użytkowania nowego auta przez nowego właściciela wychodzą na jaw paskudne wady. A miły i przyjazny sprzedawca, robi się chamski i przestaje odbierać telefony. Jak oszukują nieuczciwi sprzedawcy, przy sprzedaży używanych samochodów?

W świadomości kupujących w Polsce ukuł się termin nieuczciwego handlarza używanych samochodów. Ten zły człowiek sprowadza dziesiątki używanych gratów z Europy Zachodniej. Następnie przygotowuje je najniższym kosztem do sprzedaży i oszukuje, opowiadając przy okazji ludziom różne historie, mające ich skłonić do zakupu. Nasi specjaliści, w trakcie swojej pracy, spotkali tysiące takich sprzedawców.

Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy handlarz jest nieuczciwy. Nawet wtedy, gdy sprzedaje kilka – kilkanaście samochodów miesięcznie. Wśród osób, zajmujących się importem i sprzedażą używanych aut, można znaleźć osoby uczciwe i odpowiedzialne. Jednak ryzyko trafienia na nieuczciwego sprzedawcę jest bardzo wysokie. Dlatego tak ważne jest dokładne sprawdzenie samochodu przed zakupem. I zachowanie zasady nieufności do każdego sprzedawcy oraz oferowanego przez niego pojazdu.

Photo by Wolfsburg RS on Foter.com / CC BY-NC-ND

Nieuczciwy handlarz przygotowuje samochód do sprzedaży – krok po kroku

Prześledzimy, po kolei, jak nieuczciwy sprzedawca, przygotowuje typowy, sprowadzony z UE, używany samochód do sprzedaży. Nie jest to wielce trudne. Wystarczy odrobina wiedzy motoryzacyjnej. Na rynku automotive znaleźć można cały szereg skutecznych środków chemicznych, kosmetyków samochodowych i akcesoriów. Są one przeznaczone dla kierowców, dbających o swoje auta, albo pragnących odświeżenia ich wyglądu. Ale, odpowiednio użyte, są bardzo przydatne, dla każdego handlarza. Przygotowanie auta do sprzedaży odbywa się według trzech zasad: ma być szybko, tanio i efektownie.

Efektywność zastosowanych rozwiązań nie musi trwać długo – wystarczy 2 – 3 tygodnie od dnia sprzedaży. Po tym czasie uśmiechnięty dotąd sprzedawca przestanie być miły.

Każde uszkodzenie, które wyjdzie na jaw w samochodzie, przypisze on niewłaściwej eksploatacji przez nowego właściciela auta. Przestanie odbierać od niego telefony. A w trakcie wizyty w domu postraszy psem. Odzyskanie pieniędzy z zakupu kompletnego grata będzie wymagało prowadzenia sprawy sądowej. Ta może ciągnąć się latami i wymagać dużych kosztów. Nowy właściciel samochodu, który kupił za 7 tysięcy złotych, może na to wszystko machnąć ręką. I o to właśnie oszustowi chodzi.

Nieuczciwy sprzedawca samochodu używanego – kto to może być?

Kim może być nieuczciwy sprzedawca samochodu używanego, który narazi nas na ogromne koszty? Może wyglądać jak postać z memów: sweterek, skórzana kurtka, złoty sygnet i usta pełne frazesów, zachwalających kilka stojących na zaniedbanym podwórku Passatów B5 (limuzyn dla każdego) i Renault Grand Scenic (aut dla każdej rodziny). Może to być wyluzowany pracownik komisu. Może to być przemiły pan z ogłoszenia, który już w trakcie rozmowy telefonicznej zaprzyjaźni się z nami, pokazując, jaki to z niego „swojak”. Może to być pan w garniturze, przyjmujący klienta w eleganckim biurze, w którym, na wyłożonej elegancką terakotą podłodze, stoją lśniące samochody. Może to być nasz sąsiad, a nawet członek naszej rodziny, albo zdawałoby się, dobry kolega. Ci najbliżsi stanowią największe zagrożenie dla kupującego. Kiedy kupujący zechce zlecić sprawdzenie samochodu przed kupnem, spojrzą na niego z wyrzutem. Nie wierzysz własnej rodzinie, albo przyjaciołom? A co się dopiero stanie, gdy na jaw wyjdą wady sprzedanego samochodu używanego…

Nieuczciwym sprzedawcą samochodu może być również kobieta. I tu ciekawostka. Najczęściej, jako nieświadoma osoba, której ktoś wcześniej wcisnął powypadkowego grata jako bezwypadkowe auto.

Zagrożenie czyha wszędzie i nie zawsze ma twarz cwaniaka, który połowę życia spędził na autogiełdach.

Photo by Wolfsburg RS on Foter.com / CC BY-NC-ND

Handlarz szykuje samochód do sprzedaży – dokumenty

Serwisowany. Serwisowany do końca. Serwisowany w ASO. To działa na kupujących jak magnes. Niemców stać na to! Oni nie oszczędzają na serwisowaniu! Ile to tego typu bzdur krąży w przestrzeni informacyjnej. Wystarczy samodzielnie uzupełnić książkę serwisową samochodu. Dopisać kilka nowych „przeglądów serwisowych” i podbić parę pieczątek. Mogą to być podrobione pieczątki istniejącego ASO za granicą, albo jakiegoś nieistniejącego. Większość zainteresowanych i tak tego nie sprawdzi. Zostaje jeszcze wizyta u „speca”, który poradzi sobie z cofnięciem licznika. Trzeba mu coś odpalić za robotę, po której auto straciło 150.000 kilometrów przebiegu. To dobre 10 lat. Hollywodzkie gwiazdy zapłaciłyby miliony dolarów, żeby ktoś im cofnął „licznik” o 10 lat.

Nieuczciwy handlarz musi czasami coś kupić…

Czasami naprawdę trzeba coś kupić do auta. Są części, których nie da się reanimować przy użyciu chemii samochodowej, albo różnych metod mechanicznych. To na przykład cewki zapłonowe, silnik wycieraczek, zepsute radio albo kompletnie zmasakrowane w wypadku drzwi, zderzak, czy lampa. O zaślepki nikt się nie martwi. Co trzeba zrobić? Udać się na szrot? Można. Ale wygodniej jest kupić części używane online, na przykład na największym portalu aukcyjnym. Im bardziej popularne auto, tym większy wybór. Im bardziej popularne auto i im bardziej popularny (podstawowy) kolor, tym większy wybór części blacharskich. I niższe ceny. Przyda się odrobina alkoholu. Nie, to jeszcze nie czas na toast! Toast będzie, gdy klient wyjedzie samochodem za bramę. Alkohol będzie potrzebny, żeby usunąć białe napisy, wykonane mazakiem, z używanych części. Czasem nawet tego się nie robi…

Photo by MSVG on Foter.com / CC BY

Nieuczciwy handlarz poprawia wygląd zewnętrzny samochodu

Kupiec kupuje oczami. Samochód ma go uwieść swoją urodą i błyskiem. Nie wystarczy sam znaczek na masce. Zwłaszcza wtedy, gdy jest już mocno naddarty przez czas i kurz. Wygląd auta trzeba „podrasować”. Ale jak to zrobić, kiedy lakier jest już wyblakły? A do tego jeszcze nowo wstawione drzwi wyraźnie odbiegają kolorem od reszty karoserii? Bajka o „wypaleniu drzwi przez słońce” na pewno nie zda egzaminu. Kolorowy wosk na „nowe” drzwi i już da się wyrównać barwę.

Stary lakier można ładnie odświeżyć i nadać mu blask. Wystarczy dobra pasta polerska z woskiem. Dzięki niej można będzie zamaskować nieco rys. Dobry wosk jest zawsze mile widziany. A na koniec quick detailer, który nada błysku. To jak dobrze zrobiony makijaż. Zawsze jest efekt.

Jeśli jest taka potrzeba, można przepolerować przednie reflektory, aby odzyskały przejrzystość (pastą za kilka złotych), zamontować nowe logo (z demontażu, albo naklejkę), a także prysnąć felgi (stalowe) gumką w sprayu (farbą w sprayu). Gumka ma to do siebie, że nakłada się ją łatwo i daje świetny efekt. Zamaskuje się nią łatwo nawet bardzo dużą korozję. Gumką można też umalować alufelgi, jak się ktoś uprze. Ale zazwyczaj alufelgi lądują jako osobny „łup” do sprzedaży na osobnej aukcji. Na koła auta zakłada się „szmelc” z garażu. Gumka na felgi, czernidło na opony i naprawdę, efekt jest bardzo dobry. Zestaw do zaprawek pozwoli na zamaskowanie odprysków po atakach korozji. Można też zastosować naklejki. Dzięki nim uda się zamaskować dziury w nadwoziu, wyżarte przez korozję, a nawet pękniętą szybę przednią.

Photo by rvandermaar on Foter.com / CC BY

Nieuczciwy handlarz szykuje wnętrze kabiny do sprzedaży samochodu

Wygryziona kierownica, wyglądająca tak, jakby od kilku dni obgryzała ją głodna świnka morska? Z przetarciami i wychodzącą gąbką? Wystarczy najtańszy pokrowiec. Dziury w siedzeniach, z których wygląda gąbka? Pokrowce na siedzenia załatwią sprawę. Uszkodzona, poprzecierana skórzana tapicerka? Są specjalne środki (trzeba tylko odpowiednio dobrać kolor), którymi można uzupełnić przetarcia i dziury w skórzanej tapicerce. Po naprawie trzeba ją koniecznie nabłyszczyć. Tak samo, jak wszystkie elementy z tworzywa. Musi być błysk – na zewnątrz i w środku. To zawsze działa, klient będzie olśniony. Nowe dywaniki gumowe, może nowy mieszek dźwigni zmiany biegów, bo stary jest przetarty i są w nim dziury. Czasami wnętrze kabiny wymaga większych ingerencji. Trzeba zamontować radio z demontażu w miejsce zepsutego. Trzeba zamontować oporniki w instalacji, tak, aby oszukać komputer sterujący systemami bezpieczeństwa SRS.

Komputer musi „myśleć”, że auto ma nadal sprawne poduszki powietrzne. Klient musi myśleć tak samo. Nikt nie może wiedzieć, że zostały już wystrzelone.

Jakaś choinka zapachowa, żeby sprawić wrażenie dbałości o auto. Czasami kilka choinek nie jest w stanie usunąć z wnętrza auta smrodu papierosów, wilgoci po zalaniu albo smrodu stęchlizny z nieczyszczonej klimatyzacji. Ostatecznie, wnętrze można wyprać, aby usunąć plamy i inne zabrudzenia, a klimatyzację zdezynfekować przy pomocy środka za kilkanaście złotych. Sprawności jej to nie przywróci (klient dowie się, że klima jest sprawna, ale nie nabita), ale usunie smród i wszystkie powodujące go bakterie i wirusy.

Nieuczciwy handlarz dostraja elektronikę

Zaawansowana wiedza nie jest wcale potrzebna do tego, żeby wprowadzić tak potrzebne zmiany. Najprostszy interfejs do odczytywania danych z OBD2 można kupić za około 30 złotych. Do tego jeszcze darmowe oprogramowanie i już można wyczyścić pamięć samochodu z błędów, powodujących zapalanie się check engine i wprowadzanie silnika w tryb awaryjny. Czasami trzeba zastosować bardziej brutalne rozwiązania, na niesforny sprzęt, który cały czas powoduje zapalanie się pomarańczowej kontrolki, z symbolem silniczka, na desce rozdzielczej auta. Na przykład podłączenie jej zasilania do lampki kontrolnej ciśnienia oleju. Włączy się i zgaśnie. Niezależnie od ilości błędów, zapisanych w pamięci sterownika silnika.

Czasami trzeba zatrudnić specjalistę, który oszuka sterownik. Kiedy? Na przykład wtedy, gdy zamiast katalizatora trójdrożnego, którego wnętrze się „wysypało”, zastosowana została pusta strumienica. Kiedy nie ma drugiej sondy lambda, a sterownik silnika „głupieje”. Albo wtedy, gdy w dieslu całkowicie usunięto kłopotliwy filtr cząstek stałych. Trzeba oszukać sterownik silnika. W tym celu stosuje się różne, elektroniczne emulatory, które „udają” działające czujniki i podzespoły. W nowszych autach w ten sposób markuje się działanie układu SCR (selektywnej redukcji katalitycznej).

Nieuczciwy handlarz szykuje silnik do sprzedaży

Przygotowanie silnika samochodu używanego do sprzedaży wymaga zastosowania szeregu metod. Można wśród nich znaleźć metody standardowe, znane od lat i nowoczesne.

Podstawą jest specjalny dodatek do oleju silnikowego, tzw. motodoktor. Zmniejsza on kopcenie, wycisza (doskonałe rozwiązanie, przy zużytych panewkach i grzechoczącym łańcuchu rozrządu), a przede wszystkim zmniejsza zużycie oleju silnikowego.

No właśnie, wycieki. Silnik trzeba umyć, żeby nie było widać na nim śladów wycieków. A same wycieki można powstrzymać (przynajmniej przez pewien czas), stosując wysokotemperaturowy silikon, upchnięty w odpowiednie miejsca. Za kilka złotych można kupić specjalny proszek do uszczelniania chłodnicy. Za ok. 30 zł można kupić płyn wspomagania z uszczelniaczem, powstrzymujący niewielkie wycieki z hydraulicznego i elektrohydraulicznego układu kierowniczego (najczęściej spowodowane przez stare, zużyte uszczelki).

Jeszcze płyn do czyszczenia układu wtryskowego, wlewany bezpośrednio do baku. Konieczny przede wszystkim w dieslach. Na pewien czas udrożni on wtryski, zmniejszy spalanie i dymienie.

Przyda się również uzupełnienie poziomu płynów, jakby jakiś namolny kupiec chciał wszystko sprawdzać. Olej silnikowy byle jaki, który był pod ręką. Do chłodnicy i do zbiornika spryskiwaczy można dolać wody z kranu. Pozostaje jeszcze naładować akumulator za pomocą prostownika, żeby udało się odpalić auto bez problemu. Jeśli są problemy z uruchamianiem, to zawsze można prysnąć trochę samostartu na filtr powietrza. Każdy samochód zapali. Czasami potrzebne są interwencje mechaniczne. Opłacalne tylko w przypadku droższych aut. Na przykład zastosowanie specjalnej podkładki pod napinacz łańcucha rozrządu, żeby nie grzechotał.

Photo by rvandermaar on Foter.com / CC BY

Nieuczciwy handlarz szykuje podwozie samochodu

Jak przygotować podwozie samochodu do sprzedaży? Przede wszystkim trzeba zamaskować ślady korozji. Najczęściej występuje ona na progach auta. Ale jej naloty mogą znajdować się na łączeniach, na podłużnicach, na wózkach zawieszenia i wielu innych.

Jak zamaskować ślady korozji i równocześnie, przekonać kupującego o tym, że auto jest zadbane? Najlepiej spryskać wszystko barankiem do podwozia. To bardzo dobry środek przeciwkorozyjny, który nakłada się na oczyszczone z rdzy elementy. Ale baranek może również służyć do szybkiego zamaskowania istniejącej korozji. Jest tani i łatwo się go nakłada. To metoda o wiele lepsza, od dawniej stosowanych rozwiązań. Dawniej spryskiwano spód auta starym, przepracowanym olejem silnikowym. Potem wystarczyło przejechać po szutrowej drodze. Na podwozu powstała gruba warstwa powłoki „ochronno – maskującej”.

Najwięcej problemów sprawiają hałasujące elementy zawieszenia samochodu. To np. skrzypiące tuleje metalowo – gumowe wahaczy, które świadczą o poważnym zużyciu zawieszenia. Tu niewiele da się zrobić. Można co najwyżej spróbować pokryć barankiem pordzewiałe wahacze. I spryskać smarem silikonowym zużyte tuleje metalowo – gumowe oraz inne gumowe części podwozia. Silikon sprawia, że stara guma staje się na powrót elastyczna. Dzięki temu skrzypienie zawieszenia można zmniejszyć, albo chwilowo wyeliminować. Za pomocą specjalnej taśmy samoprzylepnej, wysokotemperaturowej (kilka złotych za metr) można również uszczelnić tłumik i dziurawe rury wydechowe. Takie uszkodzenia powodują smród spalin i hałas. Uszkodzone mocowania układu wydechowego można wzmocnić, stosując zwykły drut. Pomysłowość jest zawsze w cenie.

Nieuczciwy handlarz zamieszcza ogłoszenie

Kiedy obiekt sprzedaży już błyszczy, w środku i na zewnątrz, silnik nie grzechocze i nic się z niego nie leje, układ wydechowy nie emituje smrodu spalin pod kabiną a audio gra jak trzeba, czas na zamieszczenie ogłoszenia o sprzedaży pojazdu. Kilka ładnych zdjęć. Opis z zastosowaniem typowych i zawsze sprawdzających się sformułowań słownych (sprzedaję z powodu wyjazdu, auto od kobiety, drugiego takiego nie znajdziesz, samochód bezwypadkowy i bezkolizyjny, doinwestowany, nie wymaga wkładu finansowego, itd.).

Kiedy telefon zacznie dzwonić, przyjdzie czas na sztuczki erystyczne (mam już wielu klientów, proszę się spieszyć, bo auto zaraz będzie sprzedane, samochód już zarezerwowany). Aż w końcu trafi się ktoś, kto z radością kupi taki samochód, myśląc, że dokonał najlepszej transakcji w swoim życiu.
[reklama_analizator]

Nie chcesz być kolejną ofiarą nieuczciwego handlarza? Zleć nam sprawdzenie auta przed kupnem!

Takie historie, jak opowiedziana w powyższym tekście (oparta w stu procentach na faktach), ciągle się powtarzają. I ciągle znajdują się osoby, które nabierają się na standardowe działania typowego handlarza. Polak mądry po szkodzie? Nie każdy. Czas zacząć być mądrym przed szkodą.

Nasza firma zatrudnia specjalistów na terenie całego kraju, którzy sprawdzają samochody przez zakupem. Samochód może znajdować się w dowolnej części kraju. Nasi specjaliści działają wszędzie. Chcesz kupić określone auto? Skorzystaj z naszej oferty. Wybierz odpowiedni dla Ciebie rodzaj testu. Jeśli skorzystasz z najwyższej opcji, otrzymasz dokładny raport na temat interesującego Cię samochodu. Sprawdzimy wszystkie elementy auta, sprawdzimy jego historię a Ty otrzymasz dokładny raport i mnóstwo zdjęć. Nie ryzykuj. Z własnego doświadczenia wiemy, że 8 na 10 sprzedających używane auta w Polsce ukrywa niewygodne informacje.

Jeśli kupisz samochód od oszusta – to Ty poniesiesz straty finansowe. My pomożemy Ci uniknąć oszustwa.

Oferta Motocontroler